Nowy obraz alkoholika
Świetnie sobie radzą w pracy, odnoszą sukcesy i mają szczęśliwą rodzinę. W niczym nie przypominają stereotypowego pijaka. Nikt nie wie, że są alkoholikami, oni sami w to nie wierzą, temu zaprzeczają. Nie szukają pomocy, ponieważ uważają, że jej nie potrzebują.
W ciągu ostatnich 16 lat zmienia się kultura picia w Polsce, jak również obraz osoby pijącej. Alkoholizm (uzależnienie od alkoholu, choroba alkoholowa) staję się coraz częstszym problemem dla ludzi wykształconych, mających dobrze płatną pracę, mieszkający w wielkich miastach. To bywalcy nocnych klubów i branżowych bankietów. Według Centrum Badań Opinii Publicznej współczesny polski alkoholik, to zarówno mężczyźni, jak i kobiety w wieku 30 – 49 lat. Stać ich na drogi alkohol, po który sięgają głównie dla rozrywki i zabawy. Zresztą nie potrzebują szczególnego pretekstu, aby się napić – każda okazja jest dobra. 65 procent badanych najczęściej pija w weekendy, a co dwudziesty respondent przyznał, że po alkohol sięga codziennie, bez pretekstu.
Myślą: ”Dobrze funkcjonuję, wciąż kieruję swoim życiem, odnoszę sukcesy. Jestem człowiekiem towarzyskim, sympatycznym, z łatwością nawiązuję relacje i lubię działać w grupie. W pracy jestem skrupulatny, jeżdżę drogim autem – jak mogę być alkoholikiem?”
Dla większości alkoholik, to osoba bezrobotna, źle się jej wiedzie w pracy lub jej nie ma. To człowiek, któremu życie legło w gruzy i nie może się pozbierać, jest bezwolny, nie ma wewnętrznej dyscypliny, jest bezradny, typowy „menel”, „wyrzutek społeczny” a nawet przestępca.
Alkoholizm (choroba alkoholowa, choroba nieuleczalna i śmiertelna) dopiero od połowy zeszłego stulecia jest uznawany za jednostkę chorobową. Wcześniej był utożsamiany z pijaństwem i do dzisiaj pokutuje przesąd o tym, że alkoholizm jest moralnym defektem, skrzywieniem charakterologicznym.
Pierwszym, publicznie rozpoznawalnym Polakiem, który jeszcze w latach 80-tych obnażył mechanizm choroby alkoholowej u siebie, był prof. Wiktor Osiatyński. W swojej książce „Rehab” – osobistym podsumowaniu swojej walki z alkoholizmem dokonał podsumowania. Porównał swoje osiągnięcia zawodowe z okresów, gdy wpadał w kilkutygodniowe ciągi, z okresami, gdy udawało mu się ograniczyć picie. Okazało się, że w dłuższej perspektywie niczym te fazy się nie różniły. Po wielotygodniowym ciągu potrafił zmobilizować się do tego stopnia, że potrafił nadrobić to, co zaniedbał, pijąc. Obnażył znany wszystkim wysokofunkcjonującym alkoholikom schemat zachowania: „pracuję po to, aby pić”. Sukcesy zawodowe są paliwem podlewającym chorobę alkoholową, dostarczają one doskonałego alibi (alkohol jest nagrodą i ceną za sukcesy w innych dziedzinach życia) oraz tworzą komfort psychiczny, by móc się napić bez poczucia winy „należy mi się”…
W 2007 roku National Institute on Alcohol and Alcoholism przeprowadził badanie, które pozwoliło podzielić ludzi nadużywających alkoholu na 5 podtypów. „Alkoholicy funkcjonalni”, to 20 procent wszystkich badanych, a tzw. „młodzi dorośli”, to 32 procent badanych; do tego 21 procent – „młodzi antyspołeczni”. Zaledwie 9 procent, to osoby cierpiące na chroniczny alkoholizm, kojarzony ze stereotypowym obrazem alkoholika. Niektórzy podają, że aż 75 procent alkoholików, to ludzie wysokofunkcjonujący: młodzi, zdolni, dobrze zarabiający, robiący świetną karierę.
Można wyróżnić pewne charakterystyczne cechy wysokofunkcjonujących alkoholików:
specyficzny styl picia – wódka „czysta” traci popularność. Najczęściej piją wódkę w różnych drinkach. Po wypiciu jednego drinka najczęściej czuje nieodparte pragnienie wypicia następnego i nie potrafi przewidzieć, ile jeszcze wypije. Myśli: „ Jeżeli pije drogie, markowe alkohole i bywam na eleganckich przyjęciach, to nie jestem alkoholikiem”.
zaprzecza istnieniu problemu, ponieważ w jego opinii nie pasuje do stereotypu alkoholika. Nadużywanie alkoholu tłumaczy stresem. Dużo pracuje lub dużo się uczy, a wypicie drinka łagodzi stres i jest swoistą nagrodą.
jest człowiekiem towarzyskim, cieszy się szacunkiem w środowisku, odnosi sukcesy, ale nie zauważa tego, że otacza się ludźmi, którzy nadużywają alkoholu.
Myśli, że świetnie sobie radzi, nie doświadcza wielu namacalnych strat i konsekwencji picia np. rozbicie samochodu, zabrania prawa jazdy, utraty pracy, konfliktów rodzinnych. Myśli, że nie stracił wszystkiego, a więc nie jest jeszcze na dnie, bo dno kojarzy się z utratą dóbr.
bliscy również nie przyznają się do problemu, ponieważ nie ma namacalnych dowodów w postaci konkretnych strat, np. finansowych. Dostarcza środków na życie, utrzymuje rodzinę. Ma trudność z budowaniem bliskich, emocjonalnych związków, przestaje być wsparciem dla współmałżonka i dzieci. Ma przekonanie, że to nie są przecież „namacalne” dowody, konkrety w porównaniu do pieniędzy, które przynosi do domu.
utrzymuje zewnętrzną fasadę. Za maską osoby towarzyskiej w pracy nawiązuje kontakty z ludźmi, którzy ułatwiają mu picie, może z nimi wyjść na drinka. Lub ukrywa się, izolując się, pijąc w samotności. Stosuje silne zaprzeczanie, a swoje sukcesy przedstawia jako dowód na to, że nie jest uzależniony.
ryzykowne zachowania seksualne, często zdarzają się po wypiciu alkoholu. Zdradzają partnerów i mają problemy z utrzymaniem stałego związku.
podwójne życie, staje się coraz większym problemem. Wyrzuty sumienia, z powodu coraz częstszych „wyskoków” kamufluje sukcesami w pracy, determinacją w dążeniu do sukcesu. Na swoje usprawiedliwienie utrzymują okresy abstynencji i wzmożonej pracy, po których nieuchronnie zdarzają się coraz dłużej trwające wpadki.
Coraz więcej używany jest termin „wysokofunkcjonującego” alkoholika, poradnie wypełniają się młodymi ludźmi, którzy zaniepokojeni swoim stylem picia szukają porady: jak pić w sposób kontrolowany? Jeżeli odkrywasz zagrożenie, jesteś zaniepokojony, możesz skorzystać z konsultacji w „Naszym Domu” .
.



